Zippo
W zamierzchłych czasach, kiedy jeszcze paliłem papierosy, dużo frajdy sprawiało mi używanie zapalniczki Zippo. Co prawda, nie używałem jej często, ponieważ uważałem ją za zbyt “szpanerską”.
Naprawdę doceniłem ją dopiero nad morzem – podczas wietrznej pogody oraz na plaży, gdy zapalenie papierosa zwykłą zapalniczką graniczyło z cudem. Cóż, ciężkie życie palacza.

Łożysko Zippo (foto: KZ)
Zapalniczka ta jest moim zdaniem jednym z symboli amerykańskiej myśli technologicznej. Banalnie prosta w konstrukcji i praktycznie niezawodna, pod warunkiem, iż nie zapomnimy napełnić jej benzyną. Aż szkoda, że kolejne dzieci Microsoftu nie działają podobnie.
Zapalniczka została po raz pierwszy wyprodukowana na początku lat trzydziestych przez George’a G. Blaisdella i od tego czasu jej konstrukcja prawie się nie zmieniła. Wizerunek zapalniczki był wykorzystywany przez wiele lat w kinematografii – jak w rewelacyjnym filmie Tarantino – “Cztery Pokoje”. Kto nie widział, ten dużo stracił.
Jakiś czas temu rozstałem się ze swoją zapalniczką. Leży zapomniana gdzieś na dnie szafy. Rzuciłem palenie, co polecam gorąco każdemu. Ale to akurat temat na osobny artykuł
.
Podobne artykuły







Khm… produkcja wrzesień 2002.
Bardzo możliwe. Co z tego wynika?
Nic. Zupełnie nic…. no może tylko tyle, że szkoda żeby leżała tak sobie w szufladzie… może choć tricki na niej trenuj, skoro wygrałeś z nałogiem.
Tricków to ja za wiele z nią nie umiem niestety. Umiem zapalić o dżinsy (ale to chyba każdy potrafi) i tylę. Może czas się nauczyć…
.
Na pewno będę ją raz na jakiś czas wyciągał z szuflady, jest dla mnie dość historyczna, poza tym dostałem ją w prezencie, więc przypomina mi o prezento-dawcach
P.S. Jak odgadłeś datę produkcji?
SWIETNY BLOG,pozdrawiam psjelsi ktos ma ochote podzilec sie swoja wedza kawkowa lub wrecz wcielic sie w role mentora to zaparaszam do emailowania na kamalegro2@o2.pl