Home > Espresso, Zdjęcia > Monsoon cafe spada w rankingu

Monsoon cafe spada w rankingu

Zupełnie nieudane, ale moje (Foto: KZ)

Zupełnie nieudane, ale moje (Foto: KZ)

No i stało się! Albo w Monsoonie się pogorszyła, albo mi się smak wyrabia. Rok temu obie mieszanki w Monsoonie (i ta 100% do , i agresywna do z domieszką robusty) rzucały mnie na kolana, a teraz nic. Po kilku ostatnich wizytach w warszawskiej Monsoon Cafe mój aktualny ranking w Warszawie przedstawia się następująco:

  1. Filtry Cafe
  2. Green Coffee – Marszałkowska
  3. u mnie :)
  4. Monsoon Cafe
Nie bądź żyła! Podziel się:
These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Facebook
  • scuttle
Tagi: , , , ,

Podobne artykuły

Krzysztof Zajączkowski

  1. Robert
    Grudzień 22nd, 2008 at 23:29 | #1

    Siadłem sobie grzecznie przy małym, zrobionym jasnego drewna stoliku. Przede mną stały szklanka z wodą i filiżanka espresso. Wziąłem łyk wody ze szklanki, żeby lepiej poczuć smak kawy. Chwile odczekałem. Nadeszła pora na kulminacyjny moment. Pozwoliłem ciemnemu napojowi pozostać chwilę w moich ustach, zanim przełknąłem. Nie byłem oczarowany, ale kawa była na przyzwoitym poziomie. Wygodniej rozłożyłem się na krześle, przez moment pomyślałem, że ten dzień nie jest do końca taki zły. W tym momencie zza moich pleców rozległo się dzikie wycie:
    “Duża latte” Niby normalny tekst jaki można usłyszeć z ust obsługi kawiarni, gdzie nie przynoszą zamówień do stolika… Nie kurde. Sposób w jaki zostało to wykrzyczane zamazał sens komunikatu sprawiając, że poczułem się jak na jakimś rybnym targu lub innym bazarze, pełnym tłustych bab, które z wielkimi torbami przepychają się pomiędzy ludźmi. Pewnie szybko, zapomniałbym o tym zdarzeniu, gdyby był to pierwszy raz. Tylko, że ta sytuacja powtarza się średnio raz na trzy wizyty moje w tym przybytku. Co ciekawsze w drugiej filii (nie tej przy Marszałkowskiej) przy Smyku dziewczyny stojące przy kasie są w stanie poinformować klienta o realizacji zamówienia bez wywoływania, we mnie drgawek.
    Co do Monsoonu i tej akcji kiedy wymieniałeś kawę. Gdy pojawiłem się tam następnym razem, pani mówiła, że ta dostawa kawy, z której robili Ci espresso była trefna. Zgadzam się, że od jakiegoś czasu poziom kawy jest tam równie nierówny jak warszawskie ulice. Wydaje mi się to, być związane z pojawieniem się nowych osób w obsłudze. Kiedy kawę robi, ta blondynka co pracowała, gdy za ladą mogliśmy jeszcze uświadczyć uroczą… sam wiesz kogo:) kawa jest całkiem dopuszczalna.
    Sorry za przydługi komentarz. Nudzę się, więc ponarzekam sobie na twoim blogu.
    Pozdro:)
    Zmieńmy lokal.Proszę…

  2. Robert
    Grudzień 22nd, 2008 at 23:31 | #2

    Co do tej zmiany, to mam na myśli green na Marszałkowskiej:)

  3. Grudzień 22nd, 2008 at 23:53 | #3

    Robert :W tym momencie zza moich pleców rozległo się dzikie wycie:“Duża latte”

    Dopóki espresso jest na dobrym poziomie, jestem w stanie to znosić.

    Zgadzam się, że od jakiegoś czasu poziom kawy jest tam równie nierówny jak warszawskie ulice.

    No i właśnie! Naprawdę nie chcę tracić czasu na nieudane espresso.

    Zmieńmy lokal.Proszę…

    A tu akurat nie mam nic przeciwko :) . I tak kiedy mamy po drodze to łazimy do filtrów. A kiedy nie mamy po drodze to możemy chodzić w okolice smyka…

    W każdym razie dzięki za feedback. Narzekaj sobie do woli.

  4. Marzec 24th, 2009 at 15:13 | #4

    Trafiłam wreszcie do tego słynnego Monsoonu. I wiecie co? I w piątek (espresso), i w niedzielę (cappuccino) kawa była bardzo dobra. Obsługa miła, wnętrze estetyczne i jeszcze się na lunch załapałam… :) )Jestem usatysfakcjonowana.

  5. Kwiecień 15th, 2009 at 22:23 | #5

    Ja też jestem zadowolony i to coraz bardziej. Szczerze mówiąc to chyba musiałem sobie ponarzekać. Kawiarnia miewa gorsze dni, ale która nie miewa?

    W Monsoonie bywam zazwyczaj raz w tygodniu, gdzie raczę się doppio w doborowym, brydżowym towarzystwie. Do zdecydowanych plusów jeszcze trzeba zaliczyć to, że od jakiegoś czasu (już podobno dłuższego) w CAŁEJ kawiarni nie wolno palić.

    Co więcej, raz na jakiś czas kawiarnia organizuje wieczory tematyczne. Byłem na kawowym, który jest miłym wprowadzeniem w świat espresso. Ostatnio dostałem maila o wieczorku winnym, który również może stanowić ciekawą propozycję miłego spędzenia wieczoru.

  1. No trackbacks yet.